Miałeś wypadek komunikacyjny i uszkodziłeś auto? Ubezpieczyciel odmówił wypłaty pełnego odszkodowania żądając przedstawienia faktury za naprawę? Sprawdź czy może tak postąpić i w jaki sposób możesz odzyskać pełne odszkodowanie. Problem przedstawiam na przykładzie jednej ze spraw prowadzonych w mojej kancelarii.

Wydawać by się mogło, że niektóre problemy prawne są już dostatecznie wyjaśnione i nie przysparzają problemów. W taki sposób oceniam m.in. możliwość ubiegania się o odszkodowanie za wypadek komunikacyjny, niezależnie od dokonania samej naprawy samochodu.

Nie budzi wątpliwości, że sama szkoda powstaje już w momencie wypadku i uszkodzenia auta. Późniejsza naprawa samochodu i ewentualna faktura od zakładu mechanicznego, nie powinny wpływać na ocenę wystąpienia samej szkody, która wystąpiła wcześniej.

W podobnym tonie wielokrotnie wypowiadał się również Sąd Najwyższy wskazując, że zakład ubezpieczeń nie może uzależniać wypłaty odszkodowania od okazania FV za naprawę samochodu. Poszkodowany wcale nie musi tej naprawy dokonywać, a i tak należy mu się odszkodowanie.

Proste? Tak.

Jednak czy dla wszystkich? Niestety nie. Zakłady ubezpieczeń nadal żyją własną interpretacją przepisów, oderwaną od poglądów sądów powszechnych i Sądu Najwyższego.

Podobna sytuacja wystąpiła w spawie, którą aktualnie prowadzę, gdzie zakład ubezpieczeń konsekwentnie uzależnia wypłatę całości odszkodowania od okazania faktury za naprawę samochodu. Ewentualnie zaprasza do skorzystania z jednego z serwisów współpracujących z ubezpieczycielem.

Sprawa przedstawia się dość typowo. Wypadek komunikacyjny, uszkodzenie auta, klient uzyskuje wycenę naprawy w renomowanym serwisie samochodowym i z wyceną udaje się do ubezpieczyciela po wypłatę odszkodowania.

Co na to ubezpieczyciel? Przedstawia własną wycenę, niższą o około 40%. Wypłaca odszkodowanie w tej kwocie i wskazuje, że pozostałą część wypłaci, jeżeli poszkodowany przedstawi fakturę za poniesione koszty. Wskazuje również, że zamiast wypłaty odszkodowania, poszkodowany może skorzystać z serwisu współpracującego z ubezpieczycielem. Oczywiście kalkulacja przedstawiona przez poszkodowanego, jest w ocenie ubezpieczyciela zawyżona, mimo, że pochodzi od niezależnego zakładu mechanicznego.

Poszkodowanemu pozostaje walka w sądzie o brakującą część odszkodowania.

Dalej sprawy, jak na polskie sądownictwo, potoczyły się ekspresowo.

Przygotowałem pozew, stawiłem się na rozprawie i….już na pierwszej rozprawie Sąd Rejonowy w Gdyni wyrokiem z dnia 2 czerwca 2020 r. (sygn. akt I C 994/19) w całości uwzględnił powództwo przyznając poszkodowanemu odszkodowanie oraz obciążając PZU S.A. kosztami postępowania. Bez słuchania świadków, bez opinii biegłych. Można? Okazuje się, że tak.

Sąd w ustnych motywach wyroku słusznie zauważył, że:

  • ubezpieczyciel nie może uzależniać wypłaty odszkodowania od przedstawienia przez poszkodowanego dowodu poniesienia określonego kosztu;
  • dowodem potwierdzającym wysokość szkody jest kalkulacja naprawy niezależnego zakładu mechanicznego, tym bardziej, jeżeli zakres prac nie był kwestionowany przez zakład ubezpieczeń;
  • zakład ubezpieczeń nie może narzucać poszkodowanemu skorzystania z naprawy w zakładzie mechanicznym rekomendowanym przez ubezpieczyciela.

Orzeczenie Sądu Rejonowego w Gdyni potwierdza utrwaloną linię orzeczniczą w powyższym zakresie i jednocześnie podważa praktyki stosowane przez ubezpieczycieli, którzy bezpodstawnie żądają okazania dowodu dokonania naprawy, wstrzymując wypłatę pełnego odszkodowania.

Wypada mieć nadzieję, że kolejne orzeczenia w tym tonie otworzą zakładom ubezpieczeń oczy  na kwestie oczywiste. Na razie jednak wydaje się, że klapki na tych oczach są mocno przytwierdzone, a sądy konsekwentnie je otwierają kolejnymi wyrokami.